Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiecość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiecość. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2016

Wyjątkowo... doceniam!





Od niedawna czuję, że w powietrzu unosi się ten wyjątkowy i, w swojej wyjątkowości powtarzalny co roku, klimat. Wszystko szybko i chętnie budzi się po zimie do wiosennego życia- i zaskakująco prędko gna w stronę lata. 

Maj jest cudownym miesiącem! Przyroda szaleje: bzy rozkwitają i roztaczają dookoła swoje zapachy, wszędzie aż roi się od barw roślin i owadzich dźwięków. Uwielbiam zatopić się 
w majowym krajobrazie i doceniać jego piękno w promieniach słonecznych!

Maj jest też dla mnie wyjątkowy z innego względu: obchodzimy wtedy zawrotną kumulację świąt i uroczystości rodzinnych. Tyle się dzieje! Oprócz bieżących wydarzeń rodzą się też wspomnienia minionych, wspólnych, cudownych chwil... Wraca szczególny nastrój; czasem kołatanie serca i drżenie rąk. Lubię celebrować takie chwile. One nadają głębsze znaczenie temu, co i tak istotne w moim życiu. Po moich reakcjach odczytuję, co jest dla mnie nadzwyczaj ważne i czemu poświęcam siebie i najbliższych.

Maj to również miesiąc Maryjny, czas Pierwszych Komunii Świętych, zbliżenia się do kościoła.

Kiedyś maj kojarzył mi się z dużą ilością zaliczeń i egzaminów. "Tuż przed maturą kwitły kasztany..."- a to chociaż urozmaicało monotonię nauki i pocieszało. 

Teraz wreszcie maj jest dla mnie przede wszystkim wyjątkowym docenieniem pewnej nagminności ;) 

A Wy który miesiąc i za co szczególnie wyróżniacie?
0

sobota, 30 kwietnia 2016

Imię przesądziło o losie.






Tamar- wyjątkowa kobieta. Kobieta, która jak palma daktylowa miała znosić więcej, niż dane było innym. Miała, niczym drzewo swoje owoce, wydawać na świat liczne potomstwo. Nie łamać się i tkwić mocno korzeniami w pustynnej ziemi. Przetrwać w niesprzyjających warunkach dzięki swojej urodzie i mądrości. Takie przesłanie kryło się w imieniu Tamar, kolejnej postaci biblijnej, której życie zgłębialiśmy.

Choć królewska córka, to jednak nie była traktowana wyjątkowo. U swojego ojca Dawida nie miała żadnych względów. Posłuszna, grzeczna, pokorna- mężczyźni lubią te cechy u kobiet 
i niestety nierzadko wykorzystują na swoją korzyść. Tak było z Amnonem. Posłuchał niewłaściwego doradcy i palące go pożądanie przekuł w chytry plan zdobycia przyrodniej siostry. Nie miał dobrych intencji. Mimo upomnień Tamar i jej rozsądnych wskazówek na możliwość zawarcia małżeństwa, nie cofnął ręki podniesionej na niewinną. Zadał gwałt nie tylko dziewczynie ale i wszystkim prawom, rządzącym ich izraelskim, królewskim domem. Otworzył wrota do spełniającej się przepowiedni proroka Natana i miecz Pański zaczął krwawo odmierzać starotestamentalną, boską karę. 

Tamar, na ówczesne czasy, przegrała swoje życie. Gwałciciel nie wykupił jej od ojca, wygnał na pastwę losu, pozwalając miłości pokryć się wzbierającą w sercu nienawiścią. Dziewczyna rozdarła swe szaty, lamentując przeraźliwie. Jej życie było skończone, nie tylko na kartach Pisma Świętego. Pozostała jedynie w pamięci brata Absaloma, który jej imię przekazał swojej córce, a siostrę krwawo pomścił.

Dlaczego kobiety w Biblii pozostawały niżej w hierarchii społecznej niż mężczyźni? Dlaczego nie miały wpływu na swój los? Dlaczego rodziny po dziś dzień są bardziej skomplikowane niż nam się wydaje? Dlaczego wielki władca, król Dawid, obojętnie przeszedł do codzienności nad losami swojej córki? Dlaczego?... Po niektóre odpowiedzi odsyłam do 2 Sm 13; inne przynosi życie.
0

środa, 27 kwietnia 2016

Wolność? Kocham i rozumiem!







Uwielbiam ten sposób na życie- wolny i niezależny. Nieograniczony przez nikogo. Swobodny. Zmienny, a nawet mocno dynamiczny. Taki, na jaki mam ochotę.

Wolność mnie kierunkuje. Daje mi przestrzeń do życia, pole do działania, możliwość wyrażania swojej kobiecości. Lekkość i świeżość.

Wybieram sama, jak żyję i działam. Nic mnie nie ogranicza, a jedynie wyznacza pewien trend. Bliscy są motywacją do wskoczenia na właściwe tory i wybrania pewnych zachowań, które umożliwią i ułatwią wspólne funkcjonowanie. 

Mimo powiększającej się rodziny jestem wolna.

Mimo piętrzących się obowiązków jestem wolna.

Mimo oczekiwań innych wobec mnie jestem wolna.

Mimo przyjętych zasad- a nawet w imię ich- jestem wolna.

Mimo reguł moralnych i etycznych jestem wolna.

A Ty- wolność kochasz i rozumiesz?
0

piątek, 15 kwietnia 2016

List do B.






Witaj Królowo!

Ośmielam się do Ciebie pisać, choć dzielą nas tysiące lat i różnimy się pod wieloma względami. To jednak nic. Trochę Cię poznałam, Batszebo i wydajesz mi się bliska, więc jest  to dla mnie dostateczny powód, by zawiązać tą listowną relację. Nie masz co prawda pojęcia kim jestem, ale to w tej chwili nieistotne. Ważne jest teraz dla nas to, że dałaś nam Salomona. I oczarowałaś Dawida. I wzmocniłaś Izrael. I pokochałaś Boga.

Pozostaje dla mnie zagadką, co czułaś, odpowiadając na wezwanie króla do pałacu. Wiesz, odnoszę wrażenie, że jego pokusa względem Ciebie zrodziła się pod wpływem nastroju, wyjątkowości chwili, może nudy. Nie pojechał na wojnę z Ammonitami, kręcił się bezczynnie po pałacu, miał dużo czasu na rozmyślania i ... wypatrzył Ciebie. Czy Ty jednak wcześniej o nim myślałaś? Czy pragnęłaś go tak samo mocno jak on Ciebie? Może umyślnie kąpałaś się wtedy na tarasie tuż pod jego oknem? A może wręcz przeciwnie- zostałaś niespodziewanie złapana 
w pułapkę grzechu, a rozkazowi królewskiemu nie mogłaś odmówić? Nie wiem i pewno nie dowiem się nigdy. Zresztą prawda w tej sprawie musi pozostać zagadką, żebyśmy mogli teraz spojrzeć na związek Twój i Dawida też z innej perspektywy, nie tylko wykroczenia i kary.

Bo brzemię kary przygniotło Was oboje. Straciliście swojego ukochanego synka, nim w ogóle zdążył poznać uroki tego świata. Współczuję i przykro mi bardzo z tego powodu! Zrozumiałam jednak, że Bóg szykował dla Was lepszy i piękniejszy scenariusz. Dawid Cię pokochał. A to było wyróżnienie, otrzymać miłość od człowieka zaangażowanego w cały harem! 

Wiesz, dziś myślę, że jesteś wyjątkowa- nie tylko jako zjawiskowo piękna, ale i mądra kobieta. Odnalazłaś się na dworze królewskim, przetrwałaś ataki niesprzyjających Ci krytyków, nabrałaś odpowiednich manier i poznałaś tajniki władczych spisków. Przy tym wszystkim powiłaś mężowi synów. I szłaś wytrwale za radą proroka Natana, co było równoznaczne z poddaniem się woli Bożej.

Zaimponowałaś mi, zdobywając tron dla Salomona. Dzielna Ty! Miałaś wpływ na Dawida, a to świadczy, że jego serce należało nie tylko do Pana- do Ciebie również.

Bóg okazał Ci miłosierdzie- wybaczył grzech i pobłogosławił na wieki, dając Ci godne miejsce 
w rodowodzie Swego Syna. Pozostaję pełna podziwu dla tego, co stało się faktem.

Batszebo, Córko Przysięgi, żono i matko wielkich królów, pozdrawiam Cię serdecznie! Jako odpowiedź na mój list potraktuję naukę płynącą z Twojego życia: odwagę i ducha walki 
o godność, sprawiedliwość i szacunek. Dałaś przykład, co znaczy potęga i pokora, drzemiące 
w kobiecości. 

Dziękuję Ci!
0

czwartek, 14 kwietnia 2016

W (nie)bezpiecznej strefie.





Przygotowuję właśnie spotkanie dla studentów. Nadal krążymy wokół tematu kobiecości 
i żeńskich postaci biblijnych, głównie starotestamentalnych. Nasuwa mi się niepostrzeżenie refleksja na temat wyjątkowości losów wielu z nich. I również faktu, jak łatwo przenieść to, co działo się tysiące lat temu, do teraźniejszości. Czemu nie podzielić się z Wami tym "współczesnym" spostrzeżeniem? Zobaczcie, że wcale niedaleko nam do czasów przed Chrystusem!

Kobiety w starożytnym Izraelu zdane były na łaskę i opiekę mężczyzn. To od ich humorów 
i zaradności zależał kobiecy byt, szczęście, niejednokrotnie przetrwanie. Role pań ograniczały się zwykle do bycia żoną, matką, bądź dobrą siostrą i do pełnienia obowiązków z tym związanych. Kobiety dbały o gospodarstwo, dzieci oraz przekazywały rodzinie wartości tradycji, kultury i religii. Były paniami ogniska domowego- wzniecały oraz podtrzymywały płomień rodzinnej bliskości i zażyłej relacji. I tyle.

Na kartach Biblii opisane są jednak postaci, które znacznie, nawet z impetem, wyszły poza przyjęty schemat. Wcieliły się w nowe role. Zmieniły historię. Poprzestawiały fakty. Wzięły sprawy w swoje ręce. Pokazały, na co je stać. Zatroszczyły się o sprawy Boże. Wpłynęły nieodwracalnie na losy Izraela.

Dziś to się nazywa: "wyjść ze strefy komfortu". Tak, one to zrobiły! Nie miały bladego pojęcia 
o tej strefie, a ją przekraczały i to wielokrotnie. Wdawały się w intrygi, zwabiały mężczyzn, niepoprawnie flirtowały, grały w życiu sprawnie niczym w teatrze, pracowały ponad siły, kochały swoje teściowe, łączyły się we wspólnoty, zmieniały, planowały, działały.

I po tych wszystkich zmowach, i podstępach, i czasami nadludzkich wysiłkach niektóre z nich utkwiły na wieczność w rodowodzie samego Chrystusa! To jest dopiero tupet ;)

A nam dziś jak trudno przekroczyć nieraz tą magiczną strefę własnego komfortu... I stoimy 
w miejscu, czekając na nie wiem co- że przekroczy się sama? 

Tylko nasz własny osobisty wewnętrzny Izrael (Ja we wszystkich możliwych odsłonach) na zmiany wiecznie czekać nie będzie i możemy przegrać życie. A byłoby szkoda, czyż nie?
0

wtorek, 12 kwietnia 2016

Jedno wydarzenie, szereg następstw.






To, co robimy, wpływa na innych znacznie mocniej, niż nam się wydaje. Słowo, gest, sytuacja pozostawiają ślad, który nie znika prędko. W świetle tych słów jaką dopiero moc mają decyzje władców czy rządzących! Niosą z sobą odpowiedzialność za dobro całego narodu, zapisują się na kartach historii, tworzą tożsamość.

Chrzest. 1050 lat temu. Decyzja Mieszka I, konsekwencje dla całego narodu. 
Co to wydarzenie mogło znaczyć dla Piasta? Rewolucja. Umiejscowienie i z czasem umocnienie pozycji naszego kraju w kręgu państw kultury chrześcijańskiej, rozwój, nowe wierzenia 
i zwyczaje, przyjęcie tradycji rodzinnej z domu żony, innowacyjna perspektywa na przyszłość.

Ile chrzest Polski znaczy dla nas po tych 1050 latach? Dla mnie dużo. Żyję jego obyczajowością i normami, które nierozerwalnie się z nim łączą. Nie wyobrażam sobie siebie bez kościoła, do którego przynależę. Wierzę w to, co wyznaję i chcę te wartości przekazać swoim dzieciom. Mój dom jest domem chrześcijańskim, zakorzenionym w kulturze zapoczątkowanej przez Mieszka I. Jestem dumna z tego dzieła.

Dzięki przyjęciu przez nasz naród obecnej wiary, żyję w takim, 
a nie innym państwie; o takich, a nie innych zasadach. Choć jest tu wiele do zmiany i ciągle mam wrażenie, że jako obywatele nie godzimy się do końca z ustawami czy decyzjami rządzących, to jednak w kraju panuje względny spokój i określony ład. Chrzest nadał nam tożsamość narodową i określił kierunek, w którym podążamy.

Historia głosi, że Mieszko I był przez kilka pierwszych lat życia niewidomy, potem w cudowny sposób uzyskał wzrok. Przyjęcie przez Polskę nowej wiary za jego panowania określa się nieraz jako symboliczne wyjście narodu ze ślepoty. Wiedzieliście o tym?
0

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Kiedy kobieta może przestać kochać?






Jej serce należało tylko do jednego i tylko jeden ją miłował, choć mowa o dwóch różnych mężczyznach. 
  
Mikal- pierwsza żona króla Dawida. Pełna niepokoju i wątpliwości postać. Choć jej imię można śmiało przetłumaczyć: "Kto jest jak Bóg?", to do wiary i zaufania Najwyższemu wiele jej niestety brakowało. W moim odczuciu kobieta duchowo biedna i życiowo niespełniona. Traktowana jako karta przetargowa w politycznych rozgrywkach ojca i męża. Pozbawiona nawet prawa do szczęścia. Rzucana w objęcia mężczyzn niczym wojenne trofeum. Rozgoryczona, miotana między domem Saula, Dawida i Paltiela. 

Kochała pogromcę Goliata. Jemu oddała całą siebie i dla niego ryzykowała życie, okłamując ojca. Ślub z Dawidem był jej spełnionym marzeniem. Marzeniem, które jednak otworzyło jej drogę do królewskiego łoża, nie serca. Nie znalazła miłości  przy boku wielkiego psalmisty. Poznała jedynie gorzki smak intryg i palące uczucie zazdrości. Gdyby przyjęła izraelskiego Boga, mogłaby znaleźć ocalenie. Jednak żal, tłumiony przez lata i grzechy, zatruwające wnętrze, zasłoniły szczelnie jej oczy. Mikal, wpatrzona w Dawida jak w obrazek, nie zniosła jego uniżenia względem Pana. W gniewie cisnęła w męża słowami jak z procy, zapominając, kto tak naprawdę swego czasu celnie posługiwał się tym narzędziem. Zatraciła się w swoim obrzydzeniu religijnymi praktykami. Po gorącym uczuciu do Dawida pozostało jej jedynie wypalone serce. Nie doczekała się nawet potomka. 

Porzucona, zapomniana. Odeszła z kart Pisma Świętego w głuchej ciszy, zupełnie nie tak, jak przystało na żonę wielkiego władcy. Kobieta przestająca kochać pod wpływem niezrozumienia miłości do Boga- Mikal...
0

piątek, 8 kwietnia 2016

Pomocna dłoń.





Niektórzy tkwią bezmyślnie w spirali nieszczęść. Albo nawet co gorsza- staczają się po niej, sami nie wiedząc kiedy. Tak jak jeden z izraelskich władców- Saul.

Biblia podaje, że tuż przed śmiercią usilnie próbował znaleźć dla siebie ocalenie. Ukojenia szukał w  modlitwach, interpretacji snów, rzucaniu kośćmi (urim), ofiarach. Nic niestety nie skutkowało. Pan pozostawał milczący, odległy, głuchy na jego wołania. 
Królu, dlaczego wcześniej w swoim życiu tak łatwo przyszło ci zapomnieć o Bogu? Dlaczego serce przysłoniła ci paląca myśl o zamordowaniu Dawida? Dlaczego pozwoliłeś złu tak mocno rozplenić się w twoim wnętrzu? Dlaczego?...

Pomoc dla Saula przyszła równie niespodziewanie jak jego decyzja o pozbyciu się z kraju wszystkich wróżbitów. Kiedy, wydawać by się mogło, że spróbował już wszystkiego, odnalazł 
w Endor medium- kobietę, która odpowiedziała na jego rozterki. 

Władca złamał swoje prawo, ale znalazł chwilowe ukojenie (kobiety potrafią je dać).

Wróżka zaaranżowała spotkanie z duchem Samuela. Król dostał odpowiedzi na dręczące go pytania. Chociaż o pewnych sprawach lepiej wcześniej nie wiedzieć- bo na co zdała mu się informacja o rychłej tragedii? Wywołała jedynie zupełne załamanie. Gdyby nie wróżka, jej bezinteresowna pomoc i szybko przyrządzony posiłek, władca mógłby stracić życie szybciej, niż głosiła przepowiednia.

Biedny królu, zatraciłeś się w swoich dążeniach do prestiżu. Zapomniałeś o dobru rodziny 
i najbliższych. Będąc u szczytu kariery odtrąciłeś Boga. I tylko ta pomocna dłoń pogardzanej kobiety- jedyna otucha... 
0

wtorek, 8 marca 2016

Wdzięczność w każdej z nas.








Kocham Go całym sercem. Jest dla mnie jedyny, wyjątkowy, niepowtarzalny, najlepszy. Ma zestaw zalet, które mnie uskrzydlają i pakiet wad, z którymi jestem w stanie dojść do porozumienia. Taki jest mój Mąż. Ufam, że większość z Was (jak nie wszystkie! ;)) może 
w podobnych kategoriach wypowiadać się o swoim.


Skoro mamy takich wspaniałych mężczyzn przy sobie, nie sposób jest zapomnieć 
o wdzięczności za dar ich osób. Wdzięczność- wbrew pozorom to o niej chcę dziś opowiedzieć ;P Nawiążę do opisanej już sytuacji, która znowu, z okazji 8 Marca, radośnie się powtarza. 
I uśmiecham się i cieszę, choć szczerze przyznaję w głębi serca, że rodzi się też w mojej głowie myśl: "Jeeeeej, po co to wszystko? Mamy tyle wydatków, lepiej odłożyć te pare groszy do skarbonki na coś potrzebniejszego. Kwiaty postoją kilka dni i będą do wyrzucenia..." I gryzę się wtedy w język. Mam świadomość, że jak raz zareaguję w ten sposób, mogę- choć w dobrej wierze- ale jednak zniechęcić mojego Męża do tego typu przyjemnych przecież bardzo prezentów. I kwiatów więcej w życiu z jego inicjatywy nie oglądać. A tego nie chcę, o nie! Więc doceniam, cieszę się, uśmiecham, wstawiam do wody i stawiam w widocznym miejscu, żeby pachniało wiosną i Jego zaangażowaniem w nasz związek.

A zaraz potem przychodzi kolejna myśl: "Jest cudownym człowiekiem, że pamięta; że się stara." I jestem Mu za to wdzięczna. To uczucie budzi u mnie ciepło w sercu, lekkość, dobre samopoczucie, spokój, który wypełnia mnie od środka. Taka właśnie dla mnie jest wdzięczność. Jest uczuciem, które warto w sobie pielęgnować i dbać o nie, bo daje zaskakująco dobre owoce. Wdzięczność żywię też do wszystkich innych mężczyzn, którzy akurat przy okazji Naszego Święta podkreślają w jakiś sposób naszą kobiecość. To naprawdę bardzo miłe i budujące dla mnie! :)

A dla Ciebie czym jest wdzięczność; jak ją odczuwasz w swoim życiu?
0

piątek, 4 marca 2016

Femme fatale.







Mężczyzna wykorzystany tylko i wyłącznie do jej prywatnych celów. Pozbawiony swojego zdania, godności i testosteronu. Ona ma władzę. Ona manipuluje i intryguje. Ona- Izebel.

Kolejna bohaterka naszych biblijnych rozważań. Inteligentna, odważna, pomysłowa, zaradna lwica z pomalowanym pazurem. Uparcie wierząca w bożki do samego haniebnego końca. Ludzie wokół niej to pionki w grze, na szarym końcu gdzieś tam w tle z mężem. Liczą się rządy 
i poddaństwo ludu. Reszta to tylko złudne przesłanki losu, które i tak dają się ułożyć w historię napisaną jej ręką i podbitą królewską pieczęcią poślubionego w interesach politycznych Achaba.

Życie jednak upomina się o swoje. Bóg nierychliwy, a sprawiedliwy. Czeka i czeka na nawrócenie, upokorzenie się i umiejętne odkrycie swojej egzystencjalnej pozycji. Kiedy to nie następuje, spełnia swoje tragiczne proroctwa. Katastrofalnie w Starym Testamencie, niezgodnie z naszymi wyobrażeniami w XXI wieku (1 Krl 16;18;19;21; 2 Krl 9).

Każdy niestety może podzielić smutny los dumnej Izebel (tak na marginesie- kto daje swojemu dziecku na  imię "Sterta gnoju", ten w pewien sposób warunkuje już jego przyszłość). 

Nie na darmo więc tak często słyszymy: "Gdzie serce Twoje, tam skarb Twój". Chyba nie chcesz przechowywać swojego w kupie śmieci nieuporządkowanego, wyniosłego nad miarę życia?


0

czwartek, 3 marca 2016

Kobieto! Może Ci to nie dać nic.





W marcowych rozważaniach będzie u każdego często przewijał się temat kobiecości. Nieważne, czy prowadzisz związaną z tym działalność, czy po prostu kobietą jesteś i siłą rzeczy ta problematyka nie jest Ci obca. Marzec to oddanie hołdu kobiecości. I już.

Nie od dziś promuje się styl sprawiania sobie drobnych przyjemności. Nadarza się taka bądź inna okazja- doceń siebie samą! Ekskluzywna podróż, szalona wycieczka, wizyta w SPA, wypad z przyjaciółmi, wyczekiwana lektura, pobyt w saunie, aromatyczna kawa. Zrób/kup cokolwiek, co sprawi Ci przyjemność i przypomni, że przede wszystkim to Ty w tym dniu jesteś ważna.

I nie mówię, że nie. To oczywiście dobry sposób na uprzyjemnienie sobie dnia, poczucie się wyjątkową i po prostu zrelaksowanie się. To też w życiu jest bardzo ważne! 

W związku z tegorocznym Dniem Kobiet mam jednak inną propozycję. Co by się stało, gdybyś oprócz siebie doceniła inne bliskie Ci kobiety? Chodzi mi szczególnie o te z Twojej rodziny. Co byś powiedziała na wspólne przeglądanie starych rodzinnych zdjęć przy owocowej herbatce 
z mamą, babcią i może jesteś tą szczęściarą, że jeszcze z prababcią? Albo wspólne pieczenie ciasta z siostrą i córką? Hmmmmm, brzmi smakowicie? ;) Chcę Ci po prostu przypomnieć, jak drogocenne jest pielęgnowanie relacji z kobietami, które tworzą jeden ród. Łączy je jedna historia, jedne geny, jedna więź. Choćby inaczej patrzyły na świat i czego innego oczekiwały od życia- są jedną rodziną; jednością.

Do Dnia Kobiet zostało jeszcze kilka chwil- na przemyślenie tematu i przygotowanie się. Mam świadomość, że może Ci to nic nie dać; możesz przeczytać i nie mieć ochoty nawet zadzwonić do zrzędliwej matki, żeby wysłuchiwać jej durnych narzekań. Tylko od jednego nie uciekniesz- od daru jej kobiecości, którego owoce nosisz w sobie. Doceń to, nim będzie za późno.   
4

sobota, 20 lutego 2016

Rodzeństwo gra pierwsze skrzypce?







Biblia pozostawiła ją w cieniu brata. Życie rzuciło na nią wyjątkowe światło.

Mowa o Miriam, siostrze Mojżesza. Była ona kolejną, wartą przez nas omówienia, bohaterką Pisma Świętego. Doskonała opiekunka, radosna prorokini, potężna przywódczyni. Najstarsza 
z hebrajskich dzieci Jokebed i Amrama. Nigdy nie wyszła za mąż, nie miała swojego potomstwa.

W dzieje Księgi Życia wpisała się jednak znamiennie. Pilnowała malutkiego Mojżesza, płynącego w wiklinowym koszu Nilem. Namówiła egipską księżniczkę, by ta oddała dziecię na wykarmienie Jokebed. Cechowała  się odwagą i zaradnością. Dzięki niej przeżył wielki wyzwoliciel i przywódca narodu izraelskiego na drodze wybawienia z niewoli egipskiej.

Po przekroczeniu Morza Czerwonego suchą stopą to ona pierwsza sięgnęła po bębenek 
i zaintonowała Bogu dziękczynną pieśń. Oddała należną chwałę Stwórcy, wyznała publicznie swoją wiarę, przewodziła innym w uwielbianiu Pana, podkreśliła wyjątkowość Bożej mocy.

W potrzebie napominała razem z Aaronem Mojżesza. Na kartach Biblii zapisała się jako kochająca, troskliwa siostra, ucząca nas życia we wspólnocie- rodzinnej i społecznej. Wskazała na wartość więzi między rodzeństwem. Niektórzy doszukali się nawet analogii pomiędzy relacją jej i Mojżesza, a Mojżesza i całego narodu izraelskiego.

I co najważniejsze- pozostała wierna Bogu, do końca wypełniając Jego polecenia i wychwalając go całym swoim, niedługim jak na owe czasy, życiem.

Chcesz wiedzieć więcej? Sięgnij do Biblii: Wj 2,1-10; 15, 20-21; Lb 12.
0

wtorek, 16 lutego 2016

Tylko dla kobiet!



Marzysz o powalającej z nóg karierze. Godzinami rozmyślasz o pracy, która da Ci spełnienie potrzeb, pragnień i wygórowaną niezależność finansową. Rozwijasz się nieustannie. Śledzisz najnowsze trendy branżowe, podążasz za tematycznymi nowinkami. Szkolenie za szkoleniem to dla Ciebie standardowa codzienność. Tak jak nadgodziny i raz po raz raport pisany dodatkowo przy niedzielnej kawce.

Fajnie być Kimś. Czuć to spełnienie zawodowe. Mieć swoją ciężko wypracowaną niezależność. Cieszyć się uznaniem społecznym. Mieć w biznesie swoją stabilną, wysoką pozycję, nie tylko finansową. Pławić się w luksusach. 

Ekstra.

Ja też mam coś ekstra. Jestem Mamą. Jestem fajnym Kimś. Czuję to spełnienie. Mam swoją ciężko wypracowaną niezależność. Cieszę się miłością dziecka. Mam moją stabilną, rodzicielską pozycję, nie tylko finansową. Pławię się rosnącym Skarbem- każdym gestem, uśmiechem, słowem, krokiem, buziakiem...

Teraz jest na to czas (więcej o nim pisałam też tutaj ). Wiesz, on nie wraca. Z pracą zdążysz. 
I rozwiniesz w niej skrzydła tak, że nikt Cię nie powstrzyma przed wielkimi lotami w kierunku sławy/prestiżu/uznania/bogactwa (wybierz, co chcesz).  Dasz radę uzbierać na wypasione wakacje pod palmami, mega furę czy chatę z dziesięcioma sypialniami. Jeśli czegoś NAPRAWDĘ pragniesz, to jesteś w stanie to osiągnąć.

Tylko pomyśl sobie, kiedy będzie dla Ciebie właściwy moment na zarzucone na szyję rączki 
i usłyszane jedno słowo: "Mamo" ?


0

piątek, 12 lutego 2016

Taka lekcja od Tamar.




Siedzi we mnie kwestia, którą poruszyliśmy ze studentami w jednej z dyskusji: jak nabrać dystansu do niektórych wydarzeń z życia? Punktem zapalnym stała się konkretna postawa Tamar, naszej biblijnej bohaterki (odsyłam do Pisma Świętego, Rdz 38). 

Tamar uwiodła teścia, by wymusić na nim dopełnienie przysługującego jej prawa lewiratu. Na moment w historii swojego życia zdystansowała się od swojej tożsamości- przestała być wdową, stała się nierządnicą. Zdystansowała się wobec swojego czynu- szybko wróciła do roli posłusznej córki i, wydawać by się mogło, zapomniała o całym zajściu. Nadała odpowiedni dystans swojej relacji z teściem- choć psychicznie łatwo jej na pewno nie było starać się z nim 
o potomstwo.

Czy cel zawsze uświęca środki? Bóg był z nią, bo sprawiedliwie, jak na owe czasy, chciała przedłużyć losy rodu Judy. Czy możemy ocenić moralność jej czynu? Uważam, że z perspektywy teraźniejszości jest to awykonalne, więc nie warto się nawet starać. Stary Testament czytamy, przenosząc się w realia świata Starego Testamentu i wszystkie rządzące nim prawa. Kropka.

Jest jednak coś, co warto. Warto, jak Tamar nabierać dystansu. Nie po to, by z zimną krwią planować i podstępnie realizować swoje prywatne, egoistyczne cele. Ale po to, by dążyć do sprawiedliwości; by żyć spokojniej i pełniej; by mieć szerszą perspektywę; by czuć się wolnym 
i spełnionym.

Taka lekcja od Tamar.

0

sobota, 6 lutego 2016

W czym tkwi siła kobiety?

Pytanie, które wcześniej czy później zadaje sobie każdy. Padło ono również ostatnio na cotygodniowym biblijnym spotkaniu ze studentami, które prowadzę. Omawialiśmy akurat postać wdowy Tamar, odwołując się do czasów, w których żyła (kontynuacja dziejów rodu Jakuba) i praw, którym podlegała (m.in. prawo lewiratu). 

Na podstawie jej przeżyć doszliśmy do takich wniosków:
- siła bierze się z nadanego imienia. Tamar to inaczej palma daktylowa- drzewo piękne, 
o kuszących owocach, ale i przystosowane do ciężkich warunków rozwoju i wzrostu. Imię jest bardzo ważne; niesie przesłanie o człowieku

- kobieta potrafi być zwycięska, gdy wytrwale walczy w imię sprawiedliwości. Tamar domagała się wypełnienia tak ważnego wówczas prawa lewiratu. Sprawiedliwość była po jej stronie, choć uciekła się do niebywale odważnego podstępu

- w realizacji uczciwych zamierzeń prawym kobietom sprzyja Bóg, w którego wierzą. Tamar przylgnęła sercem do Boga Judy, choć był On tak odmienny od znanych jej kanaanejskich wierzeń

- charakter kobiet bywa hartowany w trudnych relacjach. Nasza bohaterka miała dwóch mężów egoistów, chamów i prostaków. Teściowa ciągle jej czegoś zazdrościła, nawet była zawistna 
i zaborcza. Teść pozostawał obojętny na sytuację panującą w domu. Gdzie tu mowa o wymarzonym przez kobietę rodzinnym status quo?

- jest w kobietach zakorzenione mocno ziarno wielkiej miłości i odwagi do znoszenia spadających na nie ciężarów. Tamar musiała zmierzyć się z poniżającym powrotem do domu po odprawie teścia. Pozostała jednak wierna danym obietnicom. Żywiła silne uczucia do rodziny

- siła wypływa z mądrości. Warto mieć dobrych doradców blisko siebie, bądź kierować się sprawdzoną intuicją. Gdyby Tamar nie miała dostatecznej wiedzy na temat miejsca pobytu teścia (będącego w żałobie), a przede wszystkim gdyby nie zdążyła dostatecznie rozszyfrować pobudek jego postępowania, nie dałaby rady uwieść go i zrealizować swojego śmiałego planu

- kobiety powinny zawsze ufać swojemu poczuciu wartości i troszczyć się o nie. Gdyby Tamar rozsądnie nie wierzyła w siebie i swoje siły, jej historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej

- trzeba umieć pokonać zażenowanie. Nieudane życie małżeńskie, brak potomstwa, powrót do rodzinnego domu, zniesławienie, zdrada teścia, wyrok śmierci... Tamar miała co dźwigać, ale dzięki ambicji, przebiegłości i inteligencji stała się biblijną bohaterką, umieszczoną w rodowodzie Jezusa Chrystusa

- cieszmy się powodzeniami. Wysiłki Tamar zostały sowicie nagrodzone. Urodziła bliźniaki 
i została otoczona należnym jej szacunkiem

- siła kobiety bierze się z jej wrodzonej zdolności do nawiązywania kontaktów z innymi 
i prowadzenia relacji. Tamar zrobiła coś wielkiego: doprowadziła do przemiany poglądów teścia. W końcu Juda przyznał, że jest sprawiedliwsza niż on, a to ważna i niecodzienna sytuacja wśród Izraelitów 

- żyć to znaczy ryzykować. Chcesz stać się wielką kobietą? Jak Tamar podejmij życiowe ryzyko!

To są nasze wnioski, być może jeszcze niedostateczne. Jeśli masz ochotę coś dodać, to komentuj śmiało! Po więcej informacji odsyłam do źródła (Pismo Święte, Rdz 38) oraz do zgłębienia tematu w ciekawej powieści http://lubimyczytac.pl/ksiazka/200679/tamar
0
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.